Szkolenie psów – inspirujący filmik z drona
Czym jest dla mnie szkolenie psów? Obejrzyj filmik. Mam nadzieję, że doda Ci energii do treningu!
Niedługo 14 lutego – zatem potraktujcie to jako walentynkowy wpis i to wcale nie przypadkowy, bo kocham… życie. Melodia do mojego pierwszego filmiku z drona 🙂 , (osobiście go obrabiałam) pochodzi z kreskówki, którą polecałam Wam miesiąc temu „Sekret Wilczej Gromady” (org. „Wolfwalkers”).
Moja doba ma 24h, dokładnie tyle samo co Twoja, ale im bardziej pracuję nad psami – tym bardziej pracuję nad sobą i dzięki temu jestem coraz lepiej zorganizowana. Kiedyś bycie zorganizowanym było mi potrzebne tylko jako zawodnikowi i trenerowi, a dziś także jako matce i żonie, właścicielce prężnie rozwijającej się psiej szkoły, aktywnej youtuberce, blogerce, autorce kolejnych książek. Żeby to wszystko sprawiało mi przyjemność i żebym miała na to siłę, to jednocześnie muszę dbać o siebie. Dbam o to co jem i co je moja rodzina, a także psy, które są jej bardzo ważną częścią. Zdrowe, świadome odżywianie się jest wręcz moim „konikiem”, bardzo lubię wymieniać się wiedzą i doświadczeniem na ten temat. Powiedzenie: „jesteś tym, co jesz”, traktuję bardzo dosłownie i coraz rzadziej zdarza mi się skusić na batonik czy kebaba.
Od niedawna także morsuję, co korzystnie obniża poziom stresu, wpływa na odporność, ale też sprawia mi ogromną frajdę i pozytywnie uzależnia 😉 Ekspozycja na zimno zwiększa liczbę komórek odpornościowych, a jest to bardzo istotne zwłaszcza kiedy organizm jest narażony na kontakt z wirusami i bakteriami. Działa także trochę jak drenaż limfatyczny, usprawniając przepływ chłonki. Poza tym morsowanie pomaga dotlenić organizm, a co za tym idzie – zregenerować tkanki i zwiększyć wydolność układu krwionośnego. Rozsądna ekspozycja na zimno może pomóc w redukcji stanów zapalnych i działać przeciwbólowo. Możliwość kąpieli w lodowatej wodzie, jaką mamy podczas zimowych miesięcy, powoduje produkcję dopaminy, serotoniny i endorfin, czyli pakietu hormonów szczęścia, których poziom zimą spada w naszych organizmach z powodu deficytu ekspozycji na słońce. Po lodowatej kąpieli nastrój poprawia się także z tego względu, że jesteśmy z siebie zadowoleni, że zrobiliśmy coś niesamowitego. Dodatkowo, dla tych którzy kochają życie, jest to naturalna metoda pozwalająca na dożycie sędziwego wieku w zdrowiu i dobrej formie. Okazuje się bowiem, że podczas morsowania dochodzi do termogenezy = procesu zamiany lipidów, czyli tzw. białej tkanki tłuszczowej na brunatną (bardzo zdrową), z jednoczesnym wytworzeniem energii w postaci ciepła, które jest rozprowadzane po organizmie. Biała tkanka tłuszczowa tworzy warstwy izolacyjne, a brunatna odpowiada za utrzymanie odpowiedniej temperatury w organizmie. Co ciekawe, tkanki tej jest najwięcej u noworodków, a w świecie ssaków gromadzona jest każdego roku u tych gatunków, które zimę przesypiają np. u nietoperzy i niedźwiedzi. Pracując zawodzie trenera psów, bardzo dużo przebywam na świeżym powietrzu i muszę być odporna na różne warunki atmosferyczne. Dzięki morsowaniu w tym roku moja odporność znacznie wzrosła, zatem polecam każdemu, kto nie ma przeciwskazań, a jednocześnie czuje, że przydałoby się trochę zdrowotnie podreperować.
O kondycję dbam również poprzez codzienne spacery – najczęściej po lesie lub wzdłuż Wisły. W „moim” toruńskim lesie często spotykam rodzinkę łosi, które już chyba przyzwyczaiły się do widoku kobiety z córką i dwoma psami, często gadającej do telefonu (to wtedy nagrywam kolejne filmiki dla Was). Dzięki mężowi mam szczęście mieszkać i trenować naprawdę tuż obok lasu; w plenerze umawiam się z większością klientów i szczerze zachęcam do szukania własnych miejsc i odkrywania kolejnych właśnie dzięki spacerom, bieganiu itp. treningom z psami.
Przebywanie w lesie ma tak samo dobry wpływ na człowieka, jak i na psa. Dzięki powrotowi na łono natury wzmacniamy układ immunologiczny, poprawiamy samopoczucie, kondycję, a nawet stan skóry i włosów/sierści 😉 Właściwie, każdorazowo mam poczucie, że wspólnie bierzemy tzw. kąpiel leśną, trochę jakbyśmy chodzili tam na seanse zielonej aromaterapii. Moja kilkuletnia córka uwielbia nam w tym towarzyszyć, poznawać drobnymi rączkami fakturę kory drzew, szyszek, miękkość mchu, delikatność znalezionych piórek, ale nade wszystko uwielbia bawić się ściółką leśną, która wystarczy, że lekko wzruszona – wydziela specyficzny grzybowy zapach. Psy także lubią w niej kopać, a ja w tym czasie zbieram myśli i logicznie sobie układam plan na kolejne dni, miesiące, a nawet lata. Im więcej robisz w życiu, tym bardziej musisz nabyć kompetencji radzenia sobie ze stresem. Wygospodarowanie co najmniej 1 z 24h codziennie na wyjście np. do lasu to podstawa życia w harmonii z samym sobą. Przecież jesteśmy integralną częścią natury…
Wchodząc do lasu, bardzo Was proszę – szanujcie go i nie zachowujcie się w nim jak intruzi. Pilnujcie psy, aby nie płoszyły innych zwierząt. W naszym wspólnym interesie jest dbanie o pozytywny wizerunek „psiarza w lesie”, który obecnie jest nieco nadszarpnięty.
Jednocześnie obudźcie w sobie kreatywność, las to idealne miejsce na trening w rozproszeniach. Mamy tam spektrum wszystkich bodźców do przerobienia, odwrażliwienia:
- zapachy (tropy, odchody, kępki sierści itp.),
- dźwięki (skrzypiące drzewo, stukający dzięcioł, szczekający kozioł sarny itp.),
- ruch (gra cieni, widok biegnącej zwierzyny, ptaki penetrujące ściółkę w poszukiwaniu pożywienia itp.).
Psy lękowe zaznajamiajcie z nieznanymi kształtami np. dziwny kamień. Trenujcie omijanie drzewa, chodzenie przy nodze między drzewami, skok przez wykrot (zwalone drzewo) – z aportem? czemu nie!
Jeśli w dotychczasowym życiu czegoś Ci brakuje, czujesz, że Twoje treningi z psem nie należą do najbardziej efektywnych – to zmień to. Pozwól sobie na coś, co nie będzie Cię kosztowało ani grosza, ale konieczne będzie odklejenie się od ekranu komórki i komputera. Nie ma co się zastanawiać jak inni to robią? Stań się jednym z nas i korzystaj na maksa z motywatora jakim może być dla Ciebie pies. Aktywnych psiarzy jest coraz więcej, bo intuicyjnie czujemy, że coś jest nie tak, że życie jest nam codziennie zabierane. Każdego dnia jesteśmy o 1 krok bliżej do śmierci. I czasem brak nam pretekstu, motywatora do tego, żeby faktycznie opuścić cztery ściany, wstać wcześniej rano, po pracy nie zapaść się w wysiedzianej kanapie – wtedy wystarczy spojrzeć w oczy psa i powiedzieć 1 magiczne słowo: SPACEREK? Z drugiej strony natychmiast spotkasz się z aprobatą. A skoro słowo się rzekło, to trzeba wykonać. Ja wiem, że „życie jest jak gra w szachy: nie można cofnąć wcześniejszych ruchów, ale… można lepiej wykonać każdy następny ruch”.
Jeżeli to jeszcze za mało i potrzebujesz spotkań z trenerem – motywacji, to zapraszam w toruńskie plenery i na mój plac treningowy. Tutaj poczujesz czym jest Team Spirit. U nas jest naprawdę pięknie, ale tak naprawdę, mówiąc slangiem, każdy powinien wydeptać własne ścieżki wokół swojego komina – najlepiej na co najmniej 6 łap 😀
