Reset Camp, czyli przywróć się do ustawień fabrycznych

Dwa razy w krótkich spodenkach na Śnieżkę w lutym? Jeszcze kilka lat temu nie przepuszczałam, że takie wejście nie sprawi mi żadnych problemów. Ale aby tak było, potrzebowałam przejść gruntowną zmianę w swoim podejściu. Mróz, zimno, posty, dyskomfort. Nigdy nie przypuszczałam, że będą to elementy mojej drogi od cierpienia do…. ogromnego spokoju.

Jak to możliwe? Jak to możliwe, że tak trudne warunki dają poczucie spełniania, szczęścia, a komfortowe życie może prowadzić do trudnych stanów, np uogólnionych leków, bezsenności, nerwicy, depresji?

Nasz układ nerwowy nie jest przystosowany do tak dużej ilości bodźców. Życie w ciągłym napięciu powoduje, że nasz nerw błędny (najdłuższy nerw w naszym ciele – łączy mózg z jelitami) jest cały czas „napięty”. Co go luzuje?

Zimno, śpiew, śmianie się, interakcje międzyludzkie, kontakt z naturą, posty, masaż (lub leżenie na kolcach – uwielbiam!), techniki oddechowe (np wdech i wydech wydłużane do 6 sekund).

Szukając dla siebie pomocy w tak intensywnym trybie, czując podskórnie, że coś jest nie tak… Znalazłam Macieja Szyszkę i Rafała Wilka. Obaj dzielą się swoją bogatą wiedzą, żartując, że uczą ludzi jak SPAĆ, JEŚĆ i ODDYCHAĆ.

Cóż to za niesamowite czasy, gdy pędząc za karierą, pieniędzmi, a czasem po prostu „przetrwaniem”, musimy uczyć się tych najprostszych czynności. I o tym jest ten blog. Jak znaleść spokój w niespokojnych czasach 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *