Czy moje psy są idealne?
Wiele razy spotkałam się z przekonaniem, że psy trenera są idealne.
Owszem są. Ale dopiero po tym, gdy się je zrozumie i zaakceptuje.
A to nie zawsze jest łatwe. Wręcz jest to… trudne. I wiele razy, zanim doszłam do tego punktu w jakim jestem teraz, zdarzyło mi się bardzo przeżywać „niedostatki” moich psów.
Ale od początku. Napisałam już jeden post o tym, jak trudno mi było pracować z Weiem (o TUTAJ). I, że tak naprawdę musiałam pokonać… swoje wcześniejsze wyobrażenia, ambicje. Nie oznacza to również, że ambicje są złe. Ale brak elastyczności, dystansu do siebie i życia, poszukiwania rozwiązań, odbierania „porażek”, jako ważnych lekcji nie sprzyjają wzrastaniu, osiągania celów oraz satysfakcji z podążania DROGĄ.
Do opowiedzenia o tym, że moje psy nie są idealne, i nigdy nie będą, zainspirowała mnie pewna osoba. Powiedziała, że gdy zobaczyła, że moje psy się mylą… wyluzowała w swoich treningach!
Jak dobrze to znam.
Pamiętam jak dziś, mój pierwszy wyjazd na Mistrzostwa Świata Obedience oraz uczucie ulgi, gdy zobaczyłam jak te topowe psy robią czasem „głupie” błędy.
Robią. Nawet one nie znajdują kwadratu, mylą się w pozycjach, czasem szczekną lub pisną. Dlaczego? Bo nie są maszynkami, nie są „na pilota”. Są po prostu psami. I za to je kochamy 🙂
